Świebodzin. Kamera czuje ogień.

Strażacy już nie muszą wchodzić do budynku, żeby dowiedzieć się, gdzie jest centrum pożaru. Pokaże to kamera. Kamera termowizyjna działa na zasadzie porównywania temperatur. Obraz na ekranie jest niewyraźny, za to doskonale są widoczne kolory – jasny i czarny. Im na ekranie jaśniej, tym cieplej jest w obserwowanym miejscu. A to może oznaczać pożar. Urządzenie kosztowało niemal 34 tys. zł. – Ale to wydatek, który nie poszedł na marne – podkreśla st. bryg. Zygmunt Rogowski.

Przed kilkoma dniami płonął dom w Buczynie. W środku było duże zadymienie. Pomogła kamera. – Obejrzeliśmy obiekt z zewnątrz i wiedzieliśmy, gdzie się pali – opowiada Z. Rogowski. Podobnie jak podczas niedawnego pożaru obory w Żelechowie. W dymie było niemal 70 ton słomy.

Kamera ratuje ludzkie życie, bo dzięki niej strażacy nie muszą wchodzić w nieznane. Termowizyjny sprzęt jest używany także podczas wypadków drogowych. – Dzięki niemu szukamy osób poszkodowanych w promieniu do 200 m od wypadku – informuje st. bryg. Rogowski. Kamera pokaże osoby leżące np. w krzakach, wskazując różnice temperatur w terenie.

Gazeta Lubuska http://www.gazetalubuska.pl
16-05-2005
(pij)