Świebodzin. Pierwsza w województwie komora dymowa dla strażaków.

We wtorek 10 lutego w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej odbyła się odprawa kierownictwa jednostek powiatowych z województwa. Przekazane zostały wozy pożarnicze oraz dokonano uroczystego otwarcia komory dymowej, pierwszej w naszym województwie. Komora służy strażakom do ćwiczeń; korzystać z niej będą również ochotnicy. – Warunki w komorze są zbliżone do pożaru, ale w czasie prawdziwej akcji dochodzi jeszcze stres, ciemności i temperatura – powiedział mł. asp. Tomasz Domański, który jako pierwszy pokonał tor przeszkód w świebodzińskiej komorze. Ćwiczenie nie jest wykonywane na czas, lecz tak długo, na ile wystarczy tlenu. Domański zużył 1/3 butli.

W pomieszczeniu są ustawione metalowe konstrukcje imitujące ciasne przejścia. – Ludzie nie zdają sobie sprawy co trzymają na strychach, w piwnicach; wszelkie graty – mówi mł. asp. Daniel Kuźniak. – Strażak w większości porusza się na kolanach.

Wejście do komory dymowej poprzedza pomiar ciśnienia oraz ćwiczenia wysiłkowe. Następnie strażak w pełnym rynsztunku, z butlą tlenową przeciska się przez metalowe przejścia. Komora wypełnia się sztucznym dymem, gasną światła, za to włączają się strażackie „koguty” i pojawiają się błyski symulujące płomienie. Dramaturgii dodają niesamowite efekty dźwiękowe, oddające krzyki spanikowanych ludzi i odgłosy akcji ratowniczej. Całość robi niesamowite wrażenie.

W pomieszczeniu obok, za konsolą, czuwa drugi strażak. Tego dnia był nim D. Kuźniak, który jako jeden z trzech w komendzie posiada uprawnienia do prowadzenia ćwiczeń w komorze. Dobra kondycja fizyczna i umiejętności strażackie podczas pożaru odgrywają ogromną rolę. – Kolega jak nie pomoże, ucieknie, mogę już nie wyjść z budynku – mówi Kuźniak. – Musimy sobie nawzajem wierzyć. W domu Kuźniuka nie było tradycji strażackich. Po Danielu zawód ten wybrał także jego młodszy brat. – Jak każdy mały chłopiec chciałem być strażakiem, później należałem do OSP – tłumaczy młodszy aspirant. – Odczuwam satysfakcję, że mogę pomagać innym ludziom.

D. Kuźniak ma za sobą pięć lat służby po ukończeniu Szkoły Aspirantów PSP w Poznaniu. Podobnie jak koledzy, zaliczył wiele specjalistycznych kursów. Ma uprawnienia płetwonurka, sternika motorowodnego, ratownika medycznego i ostatnio obsługi komory dymowej. W tej pracy trzeba być bardzo dyspozycyjnym. – Czasami grupa na szkolenie przyjeżdża kiedy nie mam służby – wyjaśnia strażak.

Obecnie nie ma dziedziny, w której do akcji nie wzywa się strażaków. Pożarów jest coraz mniej, ale za to lawinowo rośnie liczba wypadków drogowych, zdarzają się zagrożenia ekologiczne i wiele innych. Podczas służby strażacy nie tracą czasu. – Szkolimy się, piszemy prace kontrolne, sprawdziany – dodaje Kuźniak.

Pomocne w przypadku zagrożenia są również ćwiczenia organizowane w obiektach użyteczności publicznej, zakładach pracy. – Na przykład podczas ćwiczeń w domu kultury dopiero się dowiedziałem ile tam jest zakamarków – przyznaje strażak.

Cieszy fakt, że w tym całym narodowym rozgardiaszu jest choć jedna służba, w którą się inwestuje a strażacy są wysoko kwalifikowanymi pracownikami. Co prawda, za narażanie życia trudno ustalić właściwą stawkę, jednak nie dla samych pieniędzy młodzi ludzie wstępują w strażackie szeregi.

wruz

Źródło: Tygodnik „Dzień za dniem”
WYDANIE NR 8 [121] z dnia 25 Lutegp 2004